W poprzednim poście pisałem o manipulacjach czasowych, ale równie ciekawe, a może nawet ciekawsze są manipulacje przestrzenne. Sfotografować dane miejsce w taki sposób, aby przywodziło na myśl zupełnie inne. Jakiś czas temu pewna agencja reklamowa wykonała cykl plakatów pokazujących Warszawę jako miasto, w którym można dostrzec pierwiastki innych miast. Kościół ewangelicki na Lesznie udawał katedrę kolońską, a zegar na Pałacu Kultury Big Bena z Londynu itp. Oczywiście kulturowo i mentalnie wciąż bliżej mamy do sąsiadów ze Wschodu, a i ich długoletnie panowanie w Priwislanskim kraju.(zarówno pod znakiem dwugłowego orła, jak i później czerwonej gwiazdy) zostawiło jednak sporo śladów materialnych. Niektórzy chcieliby je pozacierać, ale jakby nie było, to przecież część naszej historii i dziedzictwa. Tak czy inaczej, pewnego ranka na placu Bankowym zobaczyłem właśnie kawałek Moskwy. Wyłoniła się niespodziewanie z mgły sunącej gdzieś od Borodińskiego Mostu ku zaułkom Starego Arbatu. Niemal natychmiast w uszach zabrzmiała mi piosenka Bułata Okudżawy "Arbat, mój Arbat", a dalej to już się samo potoczyło...
Luty 2012. Warszawa. Plac Bankowy. Fot. blogowsky
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bankowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bankowy. Pokaż wszystkie posty
Otchłań
Robienie zdjęć to zajęcie szalenie wciągające, niemal z dnia na dzień człowiek zaczyna przyglądać się rzeczywistości pod kątem "wymarzonego strzału". Chyba łatwo też stracić dystans (jeśli się go w ogóle miało), względem własnych osiągnięć. Ja wiem jedno, żeby coś osiągnąć, w jakiejkolwiek dziedzinie, trzeba mieć nie tylko talent, trzeba nie tylko się rozwijać i pracować nad sobą, ale (niestety) trzeba jeszcze mieć to "coś". Niektórzy się z tym rodzą, inni znajdują, a jeszcze inni, nawet nie mają świadomości, że to w nich tkwi. Ja po przejrzeniu setek własnych zdjęć doszedłem do wniosku, że żaden Czarodziej ze mnie nie będzie. Jakoś w tym wszystkim nie dostrzegam "iskry Bożej". To wszystko, to jakaś fotografomania. I co mam począć? Pstrykanie wciąga jak otchłań i ciężko wyobrazić sobie spacer bez aparatu, bez łowów, bez poszukiwań. A może to miejsce w którym żyję tak mnie porusza? Może zatem watro obrać strategię amatora-dokumentalisty, miłośnika otaczających miejsc, wykonującego zdjęcia ze świadomością przemijania wszystkiego. Bo przecież czas zrobi swoje. Z jaką atencją oglądamy fotografie wykonane sto lat temu - wszystko nas dziwi, zachwyca, pociąga, czaruje. A zatem, depczmy tę swoją własną ścieżynkę w plątaninie dróg ponowoczesnej epoki obrazkowej.
Czerwiec 2011. Warszawa. Kolumnada Pałacu Ministrów Skarbu - pl. Bankowy 3. Fot. blogowsky
Subskrybuj:
Posty (Atom)

