Kiedyś kumpel K. podczas szkolnej wycieczki zwrócił mi uwagę, że robienie zdjęć odbiera nam
radość i możliwość pełnego uczestniczenia w ważnych przeżyciach.
Fotografując, separujemy się niejako od rzeczywistych doznań, jesteśmy pochłonięci polowaniem na ujęcia i w rezultacie nie mamy możliwości zbudowania naszych własnych przeżyć, a całe wydarzenie pamiętamy tylko z utrwalonych na kliszy obrazów. To tak w dużym uproszczeniu, po 20 latach pamiętam już tylko ogólny sens tej rozmowy. Ale nie powiem, słowa te zrobiły wówczas na mnie ogromne wrażenie, długo nad tym dumałem i w zasadzie nie rozstrzygnąłem tego paradoksu po dziś dzień. Myślę o tym ilekroć wychodzę z domu i biorę aparat.
Luty 2012. Budowa nowego biurowca przy ul. Przyokopowej. Fot. blogowsky
